
Po raz siódmy pielgrzymi wyruszyli ze Świętej Góry Polanowskiej do Karsinki. Tegoroczna pielgrzymka zgromadziła aż 42 osoby – wśród nich całe rodziny z dziećmi. Bardzo cieszy nas tak liczna obecność i to, że z każdym rokiem pielgrzymia wspólnota się powiększa. Jak zawsze byli z nami stali bywalcy, ale nie zabrakło również osób, które po raz pierwszy zdecydowały się wyruszyć z nami w drogę.
Każdy uczestnik otrzymał okolicznościowy paszport pielgrzyma i mógł wpisać się do naszej księgi pielgrzyma, pozostawiając w niej ślad swojego udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu.
Wyruszyliśmy mimo deszczu
Pielgrzymkę rozpoczęliśmy wspólną modlitwą, którą poprowadził o. Janusz Jędryszek, udzielając nam również specjalnego błogosławieństwa na drogę.
Tym razem droga od samego początku nie należała do najłatwiejszych. Wyruszyliśmy w strugach deszczu. Szybko okazało się, że najlepszym rozwiązaniem będzie ograniczenie postojów – nikt nie miał ochoty zatrzymywać się na odpoczynek w takich warunkach. Dzięki temu do Karsinki dotarliśmy znacznie szybciej niż zwykle.
Pogoda jednak nikogo nie przestraszyła. Wszyscy pielgrzymi szczęśliwie dotarli do celu. Szczególne uznanie należą się najmłodszym uczestnikom. Przyznam, że miałam pewne obawy, jak dzieci poradzą sobie z deszczem, ale okazały się niezwykle dzielne i bez większych problemów pokonały cały dystans.
Karsinka czekała na pielgrzymów
Podczas gdy my byliśmy w drodze, trwały intensywne przygotowania do naszego spotkania. Organizatorzy na bieżąco reagowali na zmieniające się warunki pogodowe. Mój kuzyn i mąż zadbali między innymi o rozstawienie namiotów w miejscu, gdzie miał odbyć się poczęstunek oraz przygotowanie ołtarza polowego. Dzięki temu, mimo deszczu, wszystko było gotowe na nasz powrót.
Po godzinie 15.00 deszcz wreszcie ustał, a do naszej pielgrzymiej rodziny zaczęli dołączać mieszkańcy Karsinki i okolicznych miejscowości.
O godzinie 16.00 rozpoczęła się Msza Święta, którą koncelebrowali ks. Mariusz Ambroziewicz, proboszcz Parafii Szczeglino, oraz o. Janusz Jędryszek.
Żurek, rozmowy i spotkanie naszej pielgrzymiej rodziny
Po Mszy rozpoczęliśmy wspólne biesiadowanie. Na początek na stołach pojawił się wyśmienity żurek, który – podobnie jak w poprzednich latach – przygotowała dla nas Danusia. Jej żurek stał się już niemal legendą naszej pielgrzymki i chyba trudno wyobrazić sobie to spotkanie bez jego charakterystycznego smaku.
W przygotowanie całego wydarzenia bardzo mocno zaangażowała się moja rodzina. Nie zawiedli również mieszkańcy Karsinki, którzy jak co roku dołożyli swoją cegiełkę do tego wyjątkowego spotkania.
A podczas naszej biesiady czas, jak zawsze, minął zdecydowanie za szybko. Bo to już nie jest tylko pielgrzymka. To spotkanie jednej wielkiej rodziny. Przez cały rok czekamy na ten dzień, a kiedy wreszcie się spotykamy, rozmowom i wspomnieniom nie ma końca.
Na twarzach uczestników widać było radość, a deszcz i zmęczenie szybko odeszły w zapomnienie. Została wdzięczność za wspólnie spędzony czas, spotkanie, modlitwę i drogę.
Pełni wrażeń rozstawaliśmy się, mówiąc sobie:
Do zobaczenia za rok!
Dziękujemy!
Na zakończenie chcemy jeszcze raz serdecznie podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspierają organizację tego wydarzenia. Jest Was naprawdę bardzo dużo – również wśród samych pielgrzymów – i nie sposób wymienić wszystkich z imienia i nazwiska.
Każda pomoc, dobre słowo, przygotowany posiłek, rozstawiony namiot, wsparcie organizacyjne czy po prostu obecność mają ogromne znaczenie. To dzięki Wam ta pielgrzymka może być nie tylko przejściem określonego dystansu, ale przede wszystkim czasem modlitwy, spotkania, radości i budowania wspólnoty.
Szczególne podziękowania kierujemy do o. Janusza Jędryszka oraz ks. Mariusza Ambroziewicza za obecność, modlitwę i opiekę duchową nad naszą pielgrzymią wspólnotą.
Dziękujemy wszystkim pielgrzymom – tym, którzy są z nami od lat, i tym, którzy wyruszyli po raz pierwszy. Dziękujemy również mieszkańcom Karsinki i wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie spotkania.
Do zobaczenia na kolejnej pielgrzymiej drodze!
Buen Camino!
Elżbieta Rosiak





